piątek, 1 sierpnia 2014

Gdzie ja będę, jak mnie nie będzie? + Jak się spakować, aby nie zwariować?

Moi Kochani, lecę z mym lubym na wakacje do Polski i w związku z tym nie będzie mnie przez ponad tydzień:)) W tym roku nie mam żadnej listy zakupów do zrealizowania, ale odwiedzę mojego ulubionego fryzjera i udam się z pewnością na choćby malutkie zakupy do lumpeksu:) To będzie bardzo intensywny tydzień, bo wiadomo, że tydzień to jednak trochę krótko na pozałatwianie spraw. W każdym razie bardzo się cieszę na ten wyjazd. Myślę, że nie będę mieć dostępu do internetu i w związku z tym będzie mi brakowało blogowania i kontaktu z Wami, ale wakacje mają to do siebie, że szybko jakoś się kończą:)

Powiem Wam, że z biegiem czasu Polski wcale nie brakuje mi mniej, ale jest mi jakaś taka dalsza. Stare kąty stają się mniej znane, bo zmienia się zabudowa, ludzie się zmieniają i na pewno również i ja nie jestem całkowicie taka jak kiedyś. Niemniej jednak zawsze z utęsknieniem czekam na możliwość wyjazdu.

Po powrocie pomęczę Was pewnie trochę wakacyjnymi zdjęciami. Atrakcji turystycznych raczej nie będzie, ale pojawią się wspominki takie tam zwykłe, ludzkie i dla mnie znaczące bardzo wiele. Będzie pewnie również kilka nowych stylizacji:D

Póki co, pomyślałam, że napiszę Wam, jak się pakować na wakacje, aby nie zwariować?:) Mnie kilka dobrych lat zajęło opanowanie tej sztuki i myślę, że na pewno warto ograniczyć zawartość bagażu, zwłaszcza jeśli zamierzamy z powrotem przywieźć jakieś łupy z naszej wyprawy:) Oczywiście każdy ma swój sposób pakowania i pewnie dla wielu z Was będę mało odkrywcza, ale tak czy owak zapraszam  do lektury moich bagażowych przemyśleń:)









Bielizna: Zabieramy minimum, bo mała, ręczna przepierka wieczorem jeszcze nikogo nie zabiła:) Ja na około tygodniowy wyjazd zabieram tylko parę sztuk bielizny i mówię Wam, że to starcza w zupełności, bo takie niewielkie skrawki materiału świetnie schną przez noc plus w razie czego mam jeszcze jakiś zapas w PL:)

Kosmetyki: Podstawowe przybory do codziennego makijażu + produkty do mycia (najlepiej takie, które już się kończą i których nie będzie trzeba przywozić z powrotem).
Ja biorę garstkę malowideł i krem na dzień i na noc. Z produktów do mycia mam w walizce ulubiony szampon i 2 odżywki do włosów oraz żel do mycia twarzy. Szczoteczkę do zębów, pastę i grzebień do włosów mam w PL. Ręczniki też mam w PL, a więc nie biorę. Pamiętam, aby wziąć maszynkę do golenia, bo golę nogi i wrzucam do tego wszystkiego malutki, podróżny balsam do ciała i próbkę perfum oraz dezodorant. Biorę ze sobą także lakier do paznokci i zmywacz, bo po prostu nienawidzę mieć odprysków i mam na tym punkcie hopla. Dokładam mój zwykły zestawik do depilacji brwi.
Jeśli preferujecie taki trochę hardcore, to z produktów do mycia można praktycznie zrezygnować całkowicie i kupić je sobie pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu. Ja tak jednak nie potrafię, bo lubię się doprowadzić do porządku zaraz po podróży:)

Dobrze jest zabezpieczyć kosmetyki i produkty do mycia jakąś folią, szczególnie jeśli podróżujemy drogą powietrzną. Na lotnisku nikt się z naszym bagażem niestety nie będzie cackał:) Niektóre płynne produkty, z zakrywankiem zamiast zakrętki, mogą nam do tego w samolocie eksplodować i później w walizce jest dramat:)

Ubrania: Robimy sobie zestawy na poszczególne dni. Ja zrobiłam zestawy trzy, bo mam w PL jeszcze trochę ubrań, a poza tym zamierzam coś tam sobie dokupić:D Jeśli jedziemy na dłużej, to można zrobić takie zestawy, aby ich poszczególne części dało się miksować między sobą. Będzie nas czekać mini pranie, ale przecież to zaledwie sekund pięć. Bikini nie biorę, bo nie będzie okazji do plażowania, ale gdyby okazja była, to wzięłabym 2 różne pary.

W mojej walizce znalazła się jeszcze bonusowo czapka zimowa, ale to jest prezent:)

Bagaż podręczny: Do niego najlepiej wrzucić delikatne przedmioty. Jeśli chcemy wziąć jakąś biżuterię na zmianę na przykład, to będzie bezpieczniejsza przy nas. Ja do mojego podręcznego bagażu wkładam torebkę, z którą będę chodzić na wyjeździe i w niej mam różne takie duperele, jak pieniądze, dokumenty itp. Zabieram też do podręcznego bagażu aparat fotograficzny i okulary przeciwsłoneczne.
Jak lecicie samolotem, to pamiętajcie, że jeśli w bagażu podręcznym macie jakieś np. kosmetyki w płynie, to jest duża szansa, że podczas kontroli bagażu każą Wam albo je wyrzucić albo zakupić zamykaną, plastikową torebkę. Będziecie musieli pozbyć się także picia i teoretycznie również jedzenia.

Warto mieć dużą torbę jako bagaż podręczny, ale przesadzać nie należy, bo nie powinna ona przekraczać rozmiarów określonych przez przewoźnika. W ogóle warto przed lotem sobie zobaczyć na stronie internetowej danych linii lotniczych, jakie są wymogi odnośnie bagażu zwykłego i podręcznego.

Co założyć na siebie: buty- ja zakładam ulubione sandałki (Ta jedna para na tydzień mi wystarczy i w PL mam jeszcze jakieś buty. Gdybym nie miała butów w PL, to wzięłabym ze sobą dodatkowo trampki:)), koszulkę i spódniczkę i sweterek ( po co ma mi zajmować miejsce w walizce, jak mogę założyć na siebie?:)). W PL planuję zakup jakiegoś rozpinanego sweterka, a więc będzie ok. Trochę się ozdobię biżuterią i już:)
-    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -
Oczywiście gdybym wybierała się do jakiejś innej strefy klimatycznej, to wzięłabym odpowiednie dla niej zestawy ubrań. Gdybym planowała chodzenie po górach, to na pewno nie obyłoby się bez odpowiedniego obuwia. Nie czeka mnie również żadna elegancka kolacja itp., a więc strój galowy też mi nie potrzebny. Wyjazd do Polski pozwala mi się naprawdę oszczędnie spakować i z taką lekką walizką (przynajmniej w jedną stronę będzie lekka:)) przyjemniej się przemieszcza.
-    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -    -
Teraz wiecie, jak wygląda mój bagaż, a Wy jak się pakujecie na wakacje? Co sądzicie o minimalistycznej wersji bagażu?

Byliście już w tym roku na wakacjach, czy dopiero się wybieracie? A może będziecie leniuszkować w domku?

Ściskam Was serdecznie i przesyłam moc buziaków. Do zobaczenia wkrótce:)



PEACE

środa, 30 lipca 2014

Lato z pazurem i na głowie! - szydełkowe dodatki/ taki tam makijażyk/ cieniowane paznokcie

Kiedy matka natura zaskakuje upałami, to długie, rozpuszczone włosy mogą przeszkadzać i lepiej je jakoś ujarzmić. Wtedy od razu robi się przewiewniej. Moje szydełko powędrowało prosto ku włosowej przygodzie i kilka dni temu narodziły się nowe akcesoria:)

Kojarzycie wypełniacze do koków? Można kupić gotowe lub zrobić ze skarpetki i można także... sobie wydziergać swój własny, optymalnie dopasowany wypełniacz:)





































Ja wykonałam mój wypełniacz do koka z włóczki brązowej i na pewno warto sięgnąć po kolor zbliżony do naszych własnych włosów. Zrobiłam słupkami prostokąt, a następnie ten prostokąt pozszywałam, aby powstała mięciutka oponka. Robótka błyskawiczna i powiem Wam, że trzyma się super bez żadnych wsuwek. Po prostu ściągamy włosy w koński ogon i na ten koński ogon nakładamy nasz szydełkowy wypełniacz. Nawijamy włosy na wypełniacz, zaczynając od końcówek włosów. Kończymy przy głowie i w trakcie nawijania uważamy, aby pokryć włosami całą szydełkową konstrukcję. Sekund pięć i mamy pełny, okrąglutki koczek, nawet jeśli nasze włosy do najgęstszych nie należą:) Robicie sobie czasem koka?

Włosy w ryzach utrzymają także opaski. Takich plastikowych nie lubię, ponieważ obciskają głowę i po kilku godzinach noszenia, czuję jak bym miała w czaszce dziury. Mięciutkie, szydełkowe opaski kręcą mnie o wiele bardziej.




















Ta żółciutka jest kordonkowa i powstała na szydełku 1,75mm. Zrobiłam praktycznie szydełkowy paseczek, który wiążemy z tyłu. Wydaje mi się to dobrym rozwiązaniem, gdyż można łatwo regulować długość. Od razu znika problem rozciągania się opaski. Jeśli lubicie szybkie i efektowne projekty szydełkowe, to zachęcam Was do wykonania własnej opaski. Ja akurat sięgnęłam po muszelki, ale można puścić wodze fantazji i  użyć przeróżnych motywów. Lubicie nosić opaski? Podoba się Wam ta moja?

W ramach lata na głowie chcę Wam pokazać jeszcze makijaż oczu. Jego zrobienie trwa parę minut i akurat przyjemnie się dopasował do opaski:)   Jest leciutki i fajnie się błyszczy. W ogóle to lubię jasne, połyskliwe cienie do oczu, a Wy?

















Użyłam:
-dolna powieka:  (jaśniejszy kolor) zielona kredka Regard Effet Duochrome Bourjois i (ciemniejszy kolor w zewnętrznych kącikach oczu) zielona kredka Very Me Double Trouble Oriflame
-górna powieka: Ultra Long-lasting Cream Eyeshadow Yves Rocher (01- nude), Liquid Eyeliner Maybeline i czarny cień do powiek, którym zmiękczyłam kreskę linera, maskara 2000 calorie Dramatic Volume Max Factor.

Jeśli macie ochotę przeczytać, co sądzę o kredce Duochrome to moja opinia jest tutaj: kredka Duochrome, a teraz jeszcze szybciutko machnę Wam łapkami:)


Zobaczyłam ostatnio w sieci paznokcie ombre (czyli takie cieniowane) i zapragnęłam wykonać coś podobnego. Najpierw nałożyłam dwie warstwy żółtego Inglota (976) i poczekałam do wyschnięcia. Następnie pobiegłam do kuchni i chwyciłam gąbkowy zmywak. Na zmywaku namalowałam jeden pasek pomarańczowym lakierem Vollare Da Vinci (101) i pod nim pasek Inglotem. Tak przygotowany zmywak dokładałam delikatnie do paznokci i ku mej uciesze powstało fajne przejście kolorów:) Kiedy całość wyschła, użyłam jeszcze, jako ostatniej warstwy, żółtego, błyszczącego lakieru Vollare Da Vinci (244). Ten nowy manicure został zauważony podczas rozmowy na Skype i zrobiło mi się miło, bo jego wykonanie zajęło sporo czasu:)


Teraz już się z Wami żegnam i przesyłam uściski ❤




PEACE

PS. Rozpoczęło się już głosowanie w żółtym konkursie w Klubie Kota Jasna 8 i jeśli Wam się podobała moja żółta torebeczka, to będę Wam wdzięczna za oddanie na nią głosu (10. Żółta torebeczka): Link do głosowania.