sobota, 22 kwietnia 2017

Bardzo malutkie misie, ropuszki i szydełkowe zabaweczki

Witajcie Kochani, Co u Was słychać? Ja siedzę w domu i cieszę się, bo za oknem przyjemny chłodek. Wczoraj wieczorem bawiłam się trochę modeliną i zrobiłam parę figurek. Przygotowałam trochę zdjęć różnych drobiazgów...
Na pierwszy ogień daję mięciutkie misiaczki:)
Oba misie powstały z wyciorków i mają koralikowe oczka. Są milutkie i malutkie i idealne do przytulania małymi niewielkowymiarowymi rączkami:)
Oprócz misiów powstały jeszcze szydełkowe zabaweczki: ludzik, rybka, pszczoła.
Co do moich modelinowych wyczynów, to pokusiłam się o dwie malutkie ropuchy:)

Jak podoba się Wam ta miniaturowa menażeria?

Wysyłam Wam bardzo cieplutkie uściski i buziaczki! Miłego weekendu:)

PEACE

środa, 19 kwietnia 2017

Miniaturowo po Wielkanocy...

Witajcie Kochani, Przez dłuższą chwilę nie pisałam, a to dlatego bo dostaliśmy  wielkanocne zaproszenie od rodziny Lubego. Po powrocie jestem rozleniwiona i spędzam czas głównie na pieszczeniu Bastet:) Nie było nas kilka dni i malutka się za nami stęskniła i dziś przez prawie godzinę spała mi na kolanach:D
Znalazłam jedynie moment na malutkie twórcze działania. Pomalowała dla relaksu kilka muszelek. Żadna to super twórczość, ale daję foto, bo muszę Wam powiedzieć, że pędzelek od linera sprawdza się nieźle przy malowaniu niewielkich elementów. Zamiast wyrzucać zużyty liner można właśnie wykorzystać pędzelek.


W każdym razie, chcę Wam pokazać, co zrobiłam przed samym wyjazdem.

Powstała lada sklepowa, starodawna kasa, pudełeczko i mapy skarbów. Wszystko to projekty recyklingowe zrealizowane dzięki kartonom z pustych opakowań. Do zrobienia map wykorzystałam zwykły papier i opaliłam go płomieniem.

Kasa jest cała z kartonu. Przyciski są z koralików i szpilek. Zaczęłam od boków. Dokleiłam plecy i dół. Później długim paskiem wiotkiego kartonu pokryłam przód. Dorobiłam szufladkę, pomalowałam wszystko i dodałam guziki i "wyświetlacz" ceny.

Mini kartonowe pudełko także pomalowałam farbami i dodatkowo zabezpieczyłam matowym lakierem. Wieczko trzyma się reszty za pomocą wstążkowej wyściółki.


Co powiecie na takie recyklingowe miniaturki?

Lubicie sklepy z niesamowitościami? Ja jeszcze nigdy nie byłam w takim z prawdziwego zdarzenia. Namiastką są dla mnie targi staroci, ale wyobrażam sobie setki przedziwnych drobiazgów zamknięte w gablotach, poustawiane na solidnych półkach. Ten sklep z mojej wyobraźni ma dużą witrynę z szydełkową firanką i czerwonymi, ciężkimi zasłonami, upiętymi metalowymi spinkami. Przez szybę nie da się za bardzo zajrzeć do środka. Można jedynie przyjrzeć się wystawie. Eksponaty chwytają spojrzenie na nie wiadomo jak długo. Ma się wrażenie, że czas staje w miejscu. Czaszka w pozłacanej oprawie, dziwne wypchane zwierzę z kiedyś niezakurzonym i krystalicznie połyskliwym różańcem okręconym wokół szyi, porcelanowy serwis z pejzażowymi scenkami, stojący na zdobionych tomach zapomnianych dzieł literatury, blada lalka o przenikliwym spojrzeniu, wyciągająca obtłuczone rączki w desperackim akcie minionej świetności, zestaw narzędzi być może dentystycznych i potężne radio z minionej epoki - to wszystko wycisza zgiełk uliczny tak skutecznie, że przechodzień jak zahipnotyzowany łapie mosiężną klamkę i "dzyń" sklepowego dzwoneczka wprowadza owego przechodnia do świata całkowicie nie z tej ziemi.
Drobinki kurzu srebrzą się w powietrzu, aż drzwi na dobre oddzielą przechodnia od wszelkich spraw.

Chciałabym znaleźć się w takim sklepie, a Wy?


Życzę Wam miłego dnia i ślę moc buziaków!:)

PEACE